Cześć wszystkim promocjo-maniaczkom, w tym poście chciałabym Wam pokazać co udało mi się kupić na promocji -55% w Rossmannie. Kosmetyki ze zniżką mogłyśmy nabyć od 09.10 do 19.10 (chyba że miałyście szczęście i taka możliwość wystąpiła wcześniej). Ja niestety szczęścia nie miałam, dlatego 9 października z samego rana złożyłam zamówienie na stronie Rossmanna, aby uniknąć tłoku w drogerii. Naprawdę jestem zadowolona, że zdecydowałam się właśnie na tą opcję. Sklep oferuje odbiór zamówienia do 3 godzin, ale wiadomo internetowych klientek było sporo i swoje zamówienie odebrałam dopiero o 18. Na moje szczęście wszystkie produkty jakie chciałam były dostępne i bez problemu odebrałam paczkę w wybranym Rossmannie.
Po tym przydługim wstępie czas pokazać Wam moje zakupy. Od razu zaznaczam, że nie są to odkrywcze kosmetyki. Powiedzmy, że chciałam przetestować wiecznie polecane, ale nigdy przeze mnie nie wypróbowane perełki. Opowiem Wam również o moim pierwszym wrażeniu, ponieważ wszystkie z tych kosmetyków już użyłam.
1. Zaczniemy od samego początku, a zatem od bazy, a jest nią: Wibo, Unicorn Tears, odżywczy primer i serum do twarzy 2w1. Kiedy szukałam produktów, jakie mogłabym kupić na promocji nie zwracałam na tą bazę uwagi, ten różowy kolor, ta inspiracja serum z Farsali, jakoś mnie nie przekonywały. Ale, gdy zauważyłam, że Nataliebeautyyy używa i poleca ten produkt, to trafił na moją listę "must have" i nie żałuję.
Słuchajcie, bardzo przyjemnie się go używa, ma bardzo płynną konsystencję, ale dzięki niej w sekundę się wchłania i pozostawia delikatnie lepką warstwę (miejcie na uwadze, że to jednak baza). Faktycznie delikatnie rozświetla skórę, wydaje się ona taka bardziej promienna, ale co do przedłużania trwałości nie mam już pewności, muszę dłużej ją po testować, żeby cokolwiek więcej o niej powiedzieć. Ale słuchajcie wygląd buteleczki, różowa zawartość z drobinkami i zakraplacz w środku jak najbardziej na duży plus.
Cena przed promocją: 21,99
Cena po promocji -55%: 9,90
2. Co jest następnym krokiem w makijażu? Jasne, że podkład i tutaj mam do przedstawienia dwa produkty. Ale po kolei, najpierw wszystkim znany i ukochany podkład wielu miłośniczek makijażu: Bourjois, Healthy Mix, podkład z witaminami przykrywający oznaki zmęczenia. Chyba jestem ostatnią osobą, która go jeszcze nie testowała. Długo nie potrafiłam się zdecydować na odcień, ponieważ nie jestem bardzo bardzo blada i nie mam tej łatwości w kupowaniu podkładów najjaśniejszych. Ostatecznie do mojej troszkę ciemniejszej karnacji wybrałam kolor 53 light beige i o dziwo pasuje. Podpisuje się pod opiniami, że wygląda on jak druga skóra, czyli bardzo naturalnie i prawie go nie widać, ale co za tym idzie ma dość małe krycie. Co prawda ładnie się buduje, ale raczej należy on do słabo w kierunku do średnio kryjących podkładów. Nie zarzucam mu tego absolutnie, bo takie jest jego zadanie, ma on wyglądać naturalnie i rozświetlać cerę. Nie tworzy efektu maski, nie podkreśla suchych skórek. Jak na razie na co dzień spisuje się idealnie. Cena jest mega wysoka jak na podkład drogeryjny, dlatego warto polować na promocjach lub kupować przez internet.
Cena przed promocją: 63,99
Cena po promocji -55%: 28,80
3. Kolejny podkład, a raczej Bourjois, Healthy Mix, krem BB, 24h nawilżenie. Mam go w odcieniu 02 medium i wydaje mi się, że mieszanka tego 02 z 03 dark, byłaby dla mnie bardziej odpowiednia, ale tak czy inaczej ładnie dopasowuje się do kolorytu skóry. Zaskoczeniem było to, że kryje trochę bardziej od podkładu z tej samej serii, o którym mowa była wcześniej, również dobrze się buduje i wygląda naturalnie. Na początku troszkę zraziły mnie drobinki w nim zawarte, ale na twarzy dają ładnie rozświetlony efekt, a one same nie są zauważalne. Na razie trudno mi porównywać podkład z tym kremem BB, bo nie używam ich długo, może kiedyś zrobię taką głębszą recenzję wraz z porównaniem tych dwóch produktów.
Cena przed promocją: 55,99
Cena po promocji -55%: 25,20
4. Następnym krokiem jest utrwalenie i zmatowienie całości, do tego z pomocą przychodzi klasyk Rimmel, Stay Matte, puder w odcieniu 001, w którym wreszcie mam okazję zamoczyć pędzel. Muszę powiedzieć, że jak na razie spisuje się na medal, dobrze matuje, ale nie daje efektu przesuszenia. Po kilku godzinach skóra zaczyna się świecić, ale wiecie, nie tak chamsko, tylko bardzo naturalnie, tak jakby to był zamierzony efekt. Co do minusów, nie posiada lusterka, co byłoby bardzo pomocne, ale wiadomo wtedy kosmetyk byłby o wiele droższy niż jest i brak również jakiegokolwiek aplikatora np. w postaci puszka. Jak na razie produkt się nie kruszy i nie pyli zbyt mocno. Podsumowując pięknie scala makijaż twarzy.
Cena przed promocją: 28,99
Cena po promocji -55%: 13,05
5. Czas przejść do mojego wielkiego ulubieńca z całego tego zakupowego szaleństwa, a jest nim Wibo, Strobing Make Up Shimmer Kit, paleta rozświetlaczy do twarzy. Trudno się spodziewać po tak tanim produkcie, w której mamy aż 4 odcienie rozświetlaczy, czegoś cudownego i spektakularnego. Tutaj Was zaskoczę, bo tak właśnie jest, wyglądają one na twarzy genialnie. Ale zacznijmy od początku, czyli od opakowania, które nie do końca mi pasuje, ponieważ jest lustrzane, a jak wiemy na takich ciężko, aby nie odbijały się nasze palce. To nic, można jej to wybaczyć, ponieważ po otwarciu ukazują nam się 4 dobrze dobrane kolorki, drobno zmielonych rozświetlaczy. Wszystkie są raczej utrzymane w złotej tonacji i można je dowolnie ze sobą mieszać i łączyć. Po nałożeniu na kości policzkowe uzyskujemy tafle z licznymi drobniutkimi drobinkami, które są widoczne dopiero przy szczególnym przypatrzeniu się. Jeden odcień jest bardzo ciemny i raczej dla Polek nie będzie on użyteczny jako rozświetlacz, ale zastosować je można również jako ładnie połyskujące i odbijające światło cienie do powiek. W opakowaniu mamy również pędzelek, który jest dość sztywny i drapie, ale do nałożenia, na upartego, się nada. Także Wibo wielkie brawa i czekam na więcej tak, dobrych kosmetyków. Za taką cenę, naprawdę warto ją mieć!
Cena przed promocją: 33,99
Cena po promocji -55%: 15,30
6. Przejdźmy do oczu, a raczej do ich ramy, jaką są brwi. Wibo, pomada do brwi w kolorze nr 2 dark brown. Produkt łatwo się rozprowadza, ale można sobie zrobić nim krzywdę. Najlepiej co jakiś czas przeczesać brwi dołączonym grzebyczkiem, żeby wyczesać nadmiar i aby brwi nie wydawały się takie dramatyczne. Kolor jest naprawdę dosyć ciemny, następnym razem zaopatrzę się chyba w inny odcień. Tak jak mówię, można z nią przesadzić, ale dla fanek mocno wyrysowanych, instagramowych brwi będzie idealna. Włoski są utrwalone i na miejscu przez cały dzień, dzięki konsystencji, która skleja lekko włoski i sprawia, że są sztywniejsze. Dołączony pędzelek ma krzywą końcówkę (przynajmniej mój), co nie ułatwia mi aplikacji, ale grzebyk spisuje się na 5+. Opakowanie jest szklane, bardzo estetyczne i eleganckie. Nie mogę jeszcze określić czy produkt wysycha w słoiczku, ponieważ mam go za krótko, może kiedyś jakiś update się pojawi.
Cena przed promocją: 24,59
Cena po promocji -55%: 11,07
7. Zmierzamy ku końcowi, bo zostały ostatnie dwa produkty, ale moim zdaniem, na tą chwilę - najgorsze. Najpierw Eyeliner do oczu, Rimmel, Wonder Wing. ile ja się namęczyłam, żeby jakoś go wypróbować, bo mistrzem kresek nie jestem. Szukałam czegoś, co mi pomoże nauczyć się idealnej jaskółki, ale raczej to nie będzie ten produkt. Po pierwsze mała pigmentacja, a końcówka czasem aplikuje kolor, czasem wcale. Na końcu mamy stempelek, który ma ułatwić malowanie idealnej jaskółki, ale no nie, no po prostu nie - ten stempelek nie nadaje się, nie daje żadnego koloru. Nie poddaje się i będę się starała dalej, bo jest taki zachwalany na wizażu. Może to ja nie potrafię go używać, będę testować dalej.
Cena przed promocją: 29,99
Cena po promocji -55%: 13,50
8. Ostatnia na mojej liście jest Wibo, Volume Drama, maskara do rzęs. Kupiłam, bo polecała go Maxineczka, ale na moich bardzo długich, choć rzadkich rzęsach wygląda jak do tej pory okropnie. Faktem jest, że je pogrubia i podkreśla, ale mega skleja i muszę nieźle się napracować, ściągać nadmiar, żeby to jakoś wyglądało, ale to i tak nie jest to, czego bym oczekiwała. Do tego ta szczoteczka jest przerażająco duża i brudzę nią górną powiekę podczas malowania. Na obronę tego tuszu powiem jedynie, że jak już uda mi się go nałożyć to nic a nic się nie osypuje, trzyma się na miejscu przez cały dzień. Ale tak jak z tym eyelinerem - nie zaprzestaje próbowania i dalszego testowania.
Cena przed promocją: 18,69
Cena po promocji -55%: 8,41
Pokazałam już wszystkie 8 produktów w jakie się zaopatrzyłam podczas tej promocji. Z większości, jak widać, jestem mega zadowolona, tylko te dwa ostatnie produkty nie do końca spełniają moje oczekiwania. Może kiedyś napiszę taką aktualizację, co myślę o tych produktach (oczywiście po dogłębnym przetestowaniu).
A co Wy kupiłyście na promocji -55% w Rossmannie?
A może w tym roku trzymałyście się z daleka? Napiszcie!










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz